Spalacz tłuszczu L-karnityna i zielona herbata BingoSpa 500ml – moja opinia i ocena

,

Obiecałam wpis o spalaczu tłuszczu jakim jest L-karnityna, więc czas na wywiązanie się z umowy 🙂
 

Od razu uprzedzę że zdjęć autorskich nie będzie. Mam średniej jakości aparat i robiąc zdjęcie l-karnityny na skórze wszystko wychodzi rozmazane – chyba za duże zbliżenie. Więc pozostaje nam tylko słowo pisane.

L-karnityna jak inne produkty BingoSpa, które przetestowałam na sobie zamknięta jest w plastikowe pudełko. Dla mnie to spory plus. Raz w łazience mam płytki – i pudełka szklane często bliskich spotkań z podłogą  nie wytrzymują. Po drugie mam 2 małych urwisów w domu – a im dosłownie wszystko pali się w rękach. Więc jak już uda się dziewczynkom dorwać do moich kosmetyków – to zwykle mam co zbierać z podłogi – i to nie w pierwotnym kształcie 😉
Kolejny plus jeśli chodzi o pudełko – to fakt że znajduje się w środku plastikowa osłonka – dzięki której kosmetyk jest izolowany od nakrętki. Nie ma obawy że po otworzeniu pudełka połowę kremu znajdziemy na nakrętce. Więc za to kolejny malutki plusik.

 

A teraz najważniejsze 🙂 Chociaż nie. Jeszcze napiszę o wyglądzie i zapachu. Kolor mojej l-karnitynki jest białawy, mleczny. Zapach mocno miętowy. Do tego stopnia miętowy, że gdy smaruję sobie nią brzuszek to aż kręci mnie w nosie ta mięta:) Fakt – do wysokich osób nie należę – to i odległość brzucha od nosa wielka nie jest 😉 Konsystencja – taka fajna kisielowata:) Fajnie się to nakłada i w miarę szybko się wchłania, szczególnie gdy masuje się ciało podczas alplikacji kosmetyku

Tak jak pisałam ostatnio – zamówiłam L- karnitynę – ponieważ szukałam czegoś co będzie dalej skutecznie walczyć z moim cellulitem i tłuszczykiem na brzuchu i przy okazji nie będzie niesamowicie rozgrzewać. I faktycznie L- karnityna nie rozgrzewa. Przyjemnie chłodzi. Od razu po nałożeniu czuć dotyk zimna na skórze. I efekt ten utrzymuje się przez następne 30 – 40 minut. Więc w te upały, które teraz mamy stanowczo polecam. 
Raz zdarzyło mi się zastosować L- karnitynę wieczorem po naprawdę gorącej kąpieli (którą uwielbiam) i przyznam że uczucie schłodzenia było znacznie większe niż zazwyczaj. Trwało to jakieś 10 minut i pod względem intensywności doznań – tylko nie rozgrzewających a chłodzących bardzo podobne było do body wrappingu z wyszczuplającym zabiegiem kofeinowym. Więc jeśli nie lubicie mocnych wyzwań – darujcie sobie L-karnitynę po gorących kąpielach. Taka mała sugestia

No i teraz najważniejsze – działanie. Na różnych forach internetowych naczytałam się, że L-karnityna jest spalaczem tłuszczu – i pomaga zrzucić zbędne kilogramy. Jedni ją chwalili, inni twierdzili, ze jej stosowanie nie ma znaczenia – że najważniejsze są i tak ćwiczenia.


Ja znalazłam na nią swój własny sposób. Przy jej stosowaniu było napisane – że ważna jest aktywność fizyczna. Oczywiście w tym względzie popisać się nie mam czym, ale jak człowiek pomyśli to i na to znajdzie rozwiązanie.
 

A pisząc krótko. Ja robiłam tak. Smarowałam się L-karnityną, a następnie włączałam muzykę na maxa, brałam młodszą córę na ręce (jeszcze nie ma roku i sama nie chodzi) i tańczyłyśmy. Ile tylko mama dała radę. Mała to jakieś 10 kilo żywej wagi więc obciążenie odpowiednie. Do tego podnoszenie w górę, wirowanie, podskoki… Nie muszę chyba pisać jak bardzo jej się te nasze wieczorki taneczne podobają. Dosłownie rechocze od tej zabawy. A dzięki temu i ja od razu mam lepszy humor 🙂 Oczywiście starsza też zaraz dołącza do szaleństw, więc zdarza się że zamiast obciążenia 10 kg – mam 20 🙂 Wtedy długo nie daję rady, ale przynajmniej dzielnie próbuję. W każdym razie po pół godzinie takich podskoków sapię i dyszę jakbym maraton przebiegła:) Może z czasem wyciągnę więcej. Na razie 30 minut to wszystko na co mnie stać. 


A efekty.. Więc po takiej serii ćwiczeń, smarowaniu L-karnityną, ograniczeniu słodyczy mój brzuszek wygląda znacznie lepiej. Po miesiącu stosowania mogę stwierdzić że moja skóra na brzuchu jest bardziej napięta, jędrna, ładniej wygląda. Cellulit widocznie mniejszy. Tym razem się nie mierzyłam – więc nie wiem ile cm w obwodzie mi ubyło, ale bez problemu zapinam się  w spodnie, w które ostatnio wejść nie mogłam. Więc na pewno po wykończeniu tego opakowania sprawię sobie następne. L-karnitynę oceniam 4/5. Cztery ponieważ trzeba coś więcej robić niż tylko się smarować:) Wolałabym żeby żel działał sam z siebie;) Bez ćwiczeń 🙂 A już bardziej poważnie jestem zadowolona z efektów jakie u siebie zauważyłam, więc polecam 🙂

5 komentarzy


  1. // Odpowiedz

    a taką L-karnityne z bingo SPA gdazie mogę kupić?? jest w każdym skleie kosmetycznym?? 


  2. // Odpowiedz

    a czy dzieci w wieku 13-14 lat mogą stosować taki kosmetyk do walki z tłuszczem ?


  3. // Odpowiedz

    czy przy stosowaniu  tego produktu tez owijamy się foila ? 


  4. // Odpowiedz

    Chciałem szybko stracić wagę. Sprzedawca w sklepie doradził mi, abym zaczął od najsłabszych spalaczy tłuszczu, a później przechodził do najmocniejszych. Stwierdził, że nawet najsłabszy na początku da mi duży wynik. No i faktycznie miał rację. Rewelacyjna obsługa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *