Jak kwasy omega-3 likwidują cellulit

, ,

Cześć dziewczyny!

Parę dni temu pisałam o kwasach omega-3, dziś chciałabym dokończyć ten temat, bo mam wam jeszcze coś do powiedzenia 😉

Wiecie dlaczego cellulit jest wredniejszy niż oponka?

Bo… oponkę łatwiej zrzucić

Bo … oponka podda się po regularnych ćwiczeniach

Bo… oponkę mają tylko otyli ludzie, a cellulit nie oszczędza nikogo!

capsule-15570_640

I ten ostatni punkt to jest dla mnie jakaś masakra!! Nieważne czy jesteś szczupła, czy masz kilka kilo nadwagi możesz mieć cellulit na udach czy tam na brzuchu. No i co w takim wypadku zrobić? Jeśli masz kilka kilo nadwagi to przydałoby się zrzucić to sadło, ale jeśli masz „nienaganną” sylwetkę, a tu taka niespodzianka?! Co robić?

Wiem, że czytają mnie różne osoby – takie, które zmagają się z cellulitem od dawna, takie, które dopiero co zauważyły że go mają i nie wiedzą na temat cellulitu nic.. oraz takie, które mają sporą nadwagę i i cellulit i czują się zgubione. Chciałam  wam powiedzieć, że na moim blogu każda tych osób znajdzie coś dla siebie. Czytając mnie, nie tylko dowiecie się jak zlikwidować pomarańczową skórkę, ale także jakich kosmetyków używać, by problem nie wracał, jakie ćwiczenia poprawią naszą sylwetkę i jakie diety stosować, by cieszyć się dobrym zdrowiem i urodą.

Dziś będzie właśnie jeden z takich artykułów. Ostatnio wyjaśniałam wam co to są kwasy omega-3, dziś pociągnę temat dalej i wyjaśnię dlaczego warto jeść produkty bogate w te kwasy.

Dieta antycellulitowa ma za zadanie usuwać z organizmu toksyny, pozbyć się nadmiaru tłuszczu i pobudzić metabolizm. Jeśli będziemy więc spożywać produkty, które tak działają na organizm nie będziemy mieć problemów ani z nadwagą ani z cellulitem. Pomogą wam w tym kwasy omega-3.

Kwasy omega-3 występują w wielu produktach, ja wam podam tylko niewielką część:

– ryby (najwięcej ich znajdziecie w łososiu, makreli, tuńczyku, śledziu, sardynkach, pstrągu)

– orzechy

– awokado

– oleje (lniany, rzepakowy, sojowy)

Wiecie już gdzie szukać kwasów omega-3, teraz wystarczy tylko: jeść przynajmniej raz w tygodniu rybę, podjadać garstkę orzechów każdego dnia (zamiast chipsów i ciasteczek), w kuchni używać tylko zdrowych olejów. Proste, prawda? 😉

Niby proste, a dla wielu tak trudne, że nie stosują się do takich zaleceń, a później płacz, bo jest cellulit. Jeśli nie znosisz ryby i nie przepadasz za orzechami w ostateczności możesz łykać kapsułki z kwasami omega-3. Zawsze lepsze to niż w ogóle nie włączenie ich do diety.

Nie wiem czy już wam kiedyś o tym pisałam, jeśli tak, najwyżej się powtórzę, ale w takich sytuacjach zawsze przypomina mi się moja koleżanka. Mam taka koleżankę, która jest bardzo chorowita i w ciągu roku, szczególnie gdy zaczyna się sezon grypowy choruje wielokrotnie. Jeśli tylko uda jej się podleczyć, to za chwilę znowu łapie – choćby katar. Słaba ma odporność dziewczyna i słabą dietę… no może nie słabą, a ubogą i to właśnie w kwasy omega-3. Kiedyś zapytałam ją czym się wspomaga na zimę. Stwierdziła, że niczym bo i tak będzie chorować, więc szkoda jej kasy. Poradziłam jej więc by zrobiła eksperyment i piła na czczo łyżkę oleju lnianego. Na początku popukała się w głowę, ale któregoś dnia, gdy znowu przytargała z „autobusu” katar – postanowiła, że spróbuje – tak tylko w ramach eksperymentu. To było rok temu, odkąd zaczęłam pic olej lniany nie zachorowała ani razu! Wiecie dlaczego? Bo w oleju lnianym znajdują się właśnie kwasy omega-3! Kwasy omega-3 zatem nie tylko regulują metabolizm i spalanie tłuszczyku – one także osłaniają nasze komórki przed wnikaniem do nich bakterii i wirusów, które powodują przeróżne infekcje i choroby. Grypa, przeziębienie, wirusy – lubią tłuszczyk i toksyny. Tak więc kwasy omega-3 nie tylko podreperują twoje ciało, sprawią, że zniknie oponka i cellulit, ale także pozwolą ci przejść przez zimę bez infekcji. To może być niezła motywacja dla niektórych, szczególnie, że taka butelka oleju lnianego (zalecam kupić w aptece) kosztuje naście złotych (nie powinna kosztować więcej niż 20 zł. ) to doskonała oszczędność! Oszczędzasz sobie nerwów, zwolnienia z pracy oraz czasu spędzonego w łóżku!

No dobra, to tyle na dziś! Jedzcie kwasy omega-3 będziecie zdrowsze, szczuplejsze i bez cellulitu!!!

A oto przepis na pyszne i zdrowe masełko orzechowe:

250 gram obranych orzechów włoskich

trochę soli i cukru

gorąca woda

peanut-butter-350099_640

Orzechy moczymy w wodzie kilkanaście minut (dzięki temu stracą goryczkę). Odcedzamy i wrzucamy do rozdrabniacza. Wsypujemy szczyptę soli i cukru do smaku. Dosmaczamy w sumie według uznania, jedni wolą słone, inni bardziej słodkie masło – także nic nie narzucam. Orzechy blendujemy tak długo aż powstanie gładka masa. Tylko uważajcie, by nie spalić blendera! 😉 Masło orzechowe przechowujemy w lodówce, nie dłużej niż 3 miesiące. Tylko się nie przestraszcie jak zauważycie na wierzchu masełka olej – to naturalny olej orzechowy – tak ma być! Trzeba go po prostu razem z całą resztą zamieszać i gotowe 🙂 Wystarczy jeść jedną kanapeczkę z tak przygotowanym masłem orzechowym, by zapewnić organizmowi odpowiednią ilość kwasów omega-3 każdego dnia.

Smacznie, zdrowo i antycellulitowo!:)


Jeśli chcesz się pozbyć cellulitu zapisz się na mój NEWSLETTER
Wiem o cellulicie wszystko i  chętnie podam Ci 1001 sposobów, które pomogą Ci się go pozbyć!

Jeśli spodobał ci się ten artykuł – udostępnij go! 🙂

4 komentarze


  1. // Odpowiedz

    taką kanapeczkę z masłem orzechowym to bym pochłonęła niejedną 😀


  2. // Odpowiedz

    Witam mam pytanie donoleju lnianego. Jaki pani konkretnie poleca i na co zwracać uwagę gdy już w aptece dadzą nam olej?
    Dziękuje za odpowiedź


  3. // Odpowiedz

    Oj gdyby tą oponkę można było tak łatwo zrzucić… Ale co ja poradzę na to, że kocham jeść :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *