Może i jestem gruba, ale przynajmniej nie mam cellulitu! – historie cellulitowe

,

„Może i jestem gruba, ale przynajmniej nie mam cellulitu..” – takie słowa ostatnio przeczytałam w jednym z maili. Bardzo mi się spodobał ten mail, więc postanowiłam przytoczyć jego treść 🙂

historie cellulitowe

Ps. Autorka wyraziła na to zgodę.

„Może i jestem gruba, ale przynajmniej nie mam cellulitu! I to dzięki Tobie! Bardzo ci dziękuję za tego bloga. Jest dla mnie jak biblia! Czytam go regularnie od roku, ale dopiero dziś odważyłam się napisać. Pewnie sobie pomyślisz, że jestem głupia, ale muszę się komuś wyżalić. Wybrałam Ciebie. Dziwne? Może według Ciebie tak. A tak naprawdę, nie mam komu się zwierzyć.

Jakieś dwa lata temu rozstałam się z miłością mojego życia. Załamałam się. Mój świat runął, a wraz z nim moje marzenia o domu, dzieciach, szczęściu. Zamknęłam się przed światem i ludźmi, przestałam wychodzić z domu (tylko tyle co do pracy). Pozamykałam wszystkie drzwi. Zakończyłam wszelkie znajomości. Nie chciałam by cokolwiek czy ktokolwiek przypominał mi o moim narzeczonym. ex-narzeczonym. Rok czasu rozpaczałam. Rok czasu nie mogłam sobie z tym wszystkim poradzić. Myślę, że do dziś nie doszłam do siebie i chyba nigdy nie dojdę. Tyle tylko, że dziś łatwiej jest mi o tym mówić, myśleć. Czas goi rany.

Po rozstaniu z narzeczonym przestałam zupełnie o siebie dbać. Na początku przestałam jeść, pić, potrafiłam cały dzień być tylko na szklance wody. Potem z kolei odwrotnie, jadłam kompulsywne wszystko co było w lodówce. Przestałam się myć, miałam wiecznie tłuste włosy, nieogolone nogi… jak sobie dziś o tym pomyślę – musiałam strasznie wyglądać. Ludzie w pracy zaczęli mnie unikać, w autobusie patrzyli na mnie spod oka. Pasowało mi to, bo przynajmniej nikt mnie nie zaczepiał, nikt mnie o nic nie wypytywał. Teraz z perspektywy czasu myślę, że straciłam rok życia. Czasu nie cofnę[…]

Kiedy dojrzałam do myśli, że nie chcę już tak dłużej wegetować, że chcę coś zmienić w swoim życiu okazało się, że jestem zaniedbana, gruba… Wygląd zewnętrzny można zmienić w jedną chwile, ale te kilogramy… 🙁

Zaczęłam się odchudzać na własna rękę. Niestety nie szło mi zupełnie. Po jakimś czasie kupiłam więc dietę na internecie, ale waga ani drgnęła. Nie poddawałam się, powiedziałam sobie, że będę silna. Przeszłam w międzyczasie katering dietetyczny, zapisałam się na basen. Nie uwierzysz, ale kilogramów mi przybywało. Wtedy zrobiłam kolejny duży krok – zapisałam się do dietetyka. Dietetyczka zasugerowała mi żebym poszła do endokrynologa – tak też uczyniłam. Okazało się, że mam niedoczynność tarczycy i ta choroba przeszkadza mi schudnąć. Zaczęłam się leczyć. Niestety nie jest łatwo schudnąć będąc chorym[…] W międzyczasie trafiłam na Twój blog. Od razu mi się spodobało! Twoje posty są mocno motywujące, rady prawdziwe, okraszone naturalnymi zdjęciami, a nie wyssanymi z pinteresta fotografiami. Zaczęłam się stosować do twoich instrukcji, zaczęłam się masować, kupiłam cały zestaw do usuwania cellulitu! Czytam regularnie twój newsletter!

Nadal jestem gruba, ale przynajmniej jestem gładka, bo nie mam cellulitu! I szczerze powiem, ze tylko to trzyma mnie „przy życiu” i daje nadzieje, na to, że jeszcze kiedyś odzyskam swój dawny wygląd. Teraz nie wstydzę się patrzeć w lustro, nie brzydzę się swojego ciała! Dlatego dziękuję ci z całego serca za to, że jesteś! Za to, że piszesz tego bloga, że dałaś mi najlepsze rady na jędrne ciało! …”

Myślcie sobie co chcecie, ale mnie ten mail ujął. Naprawdę dawno już nie dostałam takiego listu. Nie przytoczyłam tu całego maila, bo był naprawdę bardzo długi, wybrałam najważniejsze fragmenty.

Wiem, że jest więcej takich dziewczyn..takich, które walczą o piękne ciało, bez cellulitu. Bierzcie przykład dziewczyny! Bo ….

 

„Nie warto się poddawać – nigdy!”

 

Ps. Jeśli chciałabyś do mnie napisać i opowiedzieć mi swoją historię napisz: cellulitowo@wp.pl

Chętnie czytam wszystkie maile 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *