×

Cellulit? Nie czytaj tego, bo i tak w to nie uwierzysz!

cellulit

Cellulit? Nie czytaj tego, bo i tak w to nie uwierzysz!

cellulit

Czytałam wczoraj artykuł jednej blogerki, którą uwielbiam podglądać, bo genialnie pisze! Czasem sama ją cytuję w moich newsletterach (jeśli jeszcze się nie zapisałaś, to masz szansę to zrobić klikając TUTAJ). Nie wszystko co na języku mam na blogu, dostępne dla wszystkich! Żeby wiedzieć więcej trzeba być blisko mnie – zachęcam! 😉

Wracając do tematu, ta moja gugu blogowania ma bardzo ciekawe przemyślenia, które czasem urzeczywistniam i skubana nigdy się jeszcze nie pomyliła! Ostatnio napisała wpis dotyczący tego jak ludzie nabierają się na reklamy, różne akcje na forach, portalach tematycznych, fakenewsy, łańcuszki itd… To niesamowite, że wystarczy jedna osoba, która przyklaśnie, a idą za nią tłumy! Jak owce… jak osy do miodu… jak kocięta do miski mleka! Też to zauważyłaś? A może jesteś taką owcą, która idzie za tłumem?

Wytłumaczę Ci to na przykładzie. Napisałam kiedyś artykuł gościnny na znanym portalu (zostałam poproszona, aby wystąpić w roli eksperta i napisać o cellulicie). Artykuł się ukazał. Posypały się komentarze. Do artykułu dołączyłam zdjęcia w postaci efektów tego jak się pozbyłam cellulitu, wiele osób skomentowało moje zdjęcie i wiecie co – dostałam taką krytykę pod tym zdjęciem, że aż nie mogłam w to uwierzyć. Ludzie zarzucali mi, że zdjęcie jest nieprawdziwe, że to na pewno fotomontaż itd.. kurczę. Teraz to ja nie mogłam w to uwierzyć. Dlaczego miałam podpisać się swoim nazwiskiem pod nieprawdziwymi zdjęciami? Dlaczego miałabym szargać swoje dobre imię pod czymś, co jest kłamstwem?? Muszę zaznaczyć, że ten artykuł był ściśle informacyjny, nie była to żadna reklama, lokowanie produktu ani nic z tych rzeczy! Po prostu moje sposoby na pozbycie się pomarańczowej skórki i tyle!

Druga podobna sytuacja – przyszła do mnie kiedyś kuzynka męża. Akurat złapała mnie na tym jak kupowałam kosmetyki do body-wrappingu. Zajrzała mi do kompa i pyta co to takiego? (muszę podkreślić, że kuzynka nie ma pojęcia, że pisze bloga). Pokazałam jej artykuł, dokładnie TEN, pokazałam jej stronę z której zamawiam kosmetyki, a ona na to, że jestem naiwna, że w takie ściemy wierzę. Przecież internet kłamie, zdjęcia ze strony są retuszowane itd… SERIO? Myślisz, że właściciel sklepu (w którym zresztą zaopatruję się od lat!) odważyłby się publikować fałszywe zdjęcia? Gdyby tak było, gdyby oszukiwał klientów myślę, że na forach, aż roiłoby się od informacji na ten temat. Taki sklep, który robi w balona swoich klientów kończy marnie – jak Amber Gold! Na kłamstwie daleko nie zajedziesz.

A teraz “najlepsze”, rada kuzynki:

“Wiesz jak chcesz schudnąć to rób tak jak ja. Ja sobie kupiłam takie tabletki, które kupiłam z ogłoszenia z gazecie. Tam było napisane, że jak się to będzie łykać przed każdym posiłkiem, to w miesiąc stracę 10 kilo”. SERIO??? SERIO jeszcze ludzie w to wierzą?

To tabletki z gazety mają sprawić, że schudnę 10 kilogramów, a dieta, sport i pielęgnacja skóry nie pomoże mi usunąć cellulitu? Jeśli nadal w to wierzysz, to żegnam czule.

Jeśli natomiast masz chociaż odrobinę rozsądku zastanów się czy wolisz szprycować się magicznymi tabletkami i wierzyć w cuda, czy naprawdę usunąć cellulit razem ze mną! Łatwo nie będzie, ale wszystko co przychodzi łatwo, szybko okazuje się mrzonką.

Na początek przeczytaj o diecie antycellulitowej.

Potem przeczytaj o ćwiczeniach na cellulit.

Zapisz się na mój NEWSLETTER jeśli chcesz wiedzieć więcej o cellulicie, albo zajrzyj do mnie jeszcze kiedyś. Chyba, że wolisz się łudzić, że nie robiąc ze swoim ciałem nic, nagle w miesiąc schudniesz jak ta gruba baba z reklamy, która wyświetla się niemal na każdej stronie.

1001 sposobów na cellulit